» Język
» Menu główne
Start
Filmy
Dramy
Ludzie Kina
Premiery kinowe
Premiery DVD
Recenzje
News
Forum
Użytkownicy
Linki
Statystyki
Kontakt
Filmy
Dramy
Ludzie Kina
Premiery kinowe
Premiery DVD
Recenzje
News
Forum
Użytkownicy
Linki
Statystyki
Kontakt
» Badź na bieżąco
» Statystyki
Filmów: 561
Dram: 68
Ludzie Kina: 2738
Użytkowników: 1773
Dram: 68
Ludzie Kina: 2738
Użytkowników: 1773
Breath (2007) - 숨
Tytuł Przetłuamczony: Oddech
Tytuł IMDB: Soom
Światowa Premiera: 07-04-26
Premiera DVD: 08-11-27
Gatunek: Dramat
Czas Trwania: 84 min.
Dodany przez: charlie24
Reżyseria
Kim Ki-duk
Scenariusz
Kim Ki-duk
Obsada
Park Ji-ah
Kim Ki-duk
Chang Chen
Kang In-hyeong
Jo Seok-hyeon
Ha Jeong-woo
Kim Eun-seo
Tytuł IMDB: Soom
Światowa Premiera: 07-04-26
Premiera DVD: 08-11-27
Gatunek: Dramat
Czas Trwania: 84 min.
Dodany przez: charlie24
Reżyseria
Kim Ki-duk
Scenariusz
Kim Ki-duk
Obsada
Park Ji-ah
Kim Ki-duk
Chang Chen
Kang In-hyeong
Jo Seok-hyeon
Ha Jeong-woo
Kim Eun-seo
Opis:
Skazany na wyrok śmierci Jang-jin próbuje przyspieszyć swoją śmierć poprzez dźgnięcie się w kark szczoteczką do zębów. Próba mu się nie udaje a jedynym skutkiem ataku na własne życie jest uszkodzenie strun głosowych – Jang-jin staje się niemową. Jego próba samobójcza zdobywa rozgłos w mediach, przykuwając uwagę Yeon. Na pierwszy rzut oka jej życie jest zbliżone do ideału – dobry mąż, stabilne życie. Lecz naprawdę kobieta cierpi z powodu niewierności męża. Historia Jang-jin’a wzruszyła Yeon, która postanawia oderwać się od codzienności i poznać skazańca. Paradoksalnie, mimo zimnego i bezdusznego miejsca ich spotkań, dla Yeon i Jang-jin’a rozpoczyna się proces uzdrawiania dusz. ..
Źródło: DDDhouse.com
Skazany na wyrok śmierci Jang-jin próbuje przyspieszyć swoją śmierć poprzez dźgnięcie się w kark szczoteczką do zębów. Próba mu się nie udaje a jedynym skutkiem ataku na własne życie jest uszkodzenie strun głosowych – Jang-jin staje się niemową. Jego próba samobójcza zdobywa rozgłos w mediach, przykuwając uwagę Yeon. Na pierwszy rzut oka jej życie jest zbliżone do ideału – dobry mąż, stabilne życie. Lecz naprawdę kobieta cierpi z powodu niewierności męża. Historia Jang-jin’a wzruszyła Yeon, która postanawia oderwać się od codzienności i poznać skazańca. Paradoksalnie, mimo zimnego i bezdusznego miejsca ich spotkań, dla Yeon i Jang-jin’a rozpoczyna się proces uzdrawiania dusz. ..
Źródło: DDDhouse.com
Galeria:
Plakaty:
Tapety:
Trailery:
Komentarze: 1 - 8
Nie taki najgorszy, choć jednak daleko mu do czołówki Kim Ki-duka
mam-i-ja napisałas komentarz do filmu, który nie istnieje. Ja bardzo lubię surrealizm w kinie, absurd i intesywnośc uczuć, za która m.in również cenie kino azjatyckie. Tego rodzaju rzeczy mogliśmy ogladać w "Oldboyu" czy w najlpeszych filmach Kim Ki-duka, ale nie w "Breath'. "Breath" jest tylko pretensjonalnym bełkotem artysty, który wpadł w pułapkę własnego stylu i który rozpaczliwie próbuje się z niej wydostac (poki co, czyni to na oslep).
Owszem ludzie w obliczu śmierci najprościej mówiąc tracą głowę (choć nie zawsze - nie ma reguły na reakcje na tak bardzo osobiste a jednoczesnie potworne wydarzenie). Tylko, że bohaterowie filmu nie traca głowy, oni po prostu zachowują się sztucznie i bezsensownie. Jak, niestety, idioci. Przykładów konkretnych nie pamiętam, bo staram się zapominac o filmach nieudanych.
UWAGA SPOILER:
Ale pamiętam, ze zirytowała mnie koncówka, gdy bohaterka kocha się z więźniem, a w tym czasie jej mąż i ich córka (zdaje się) lepią bałwana. A w ostatnim ujeciu szczęsliwa rodzinka jedzie sobie samochodem radosnie podśpiewując. To nie jest absurd, droga ma-mi-ja, to prostu idiotyzm.
I naprawdę podziwiam Cię, że znalazałas w tym filmie jakąkolwiek "prawdę". Prawdę znajduję np w "Addres Unknown", zresztą filmie aż palącym od intensywnosci.
fantastyczny film, surrealistyczny, zachowania bohaterow sa na granicy absurdu, daltego pewnie Krzysztov odebral to jako zachowania idiotow. Ja odczytalam film jako bardzo prawdziwy, w sposob dosc karkolomny probuje oddac intensywnosc uczuc - milosci, strachu przed smiercia, poczucia winy. Smierc ladnie sie oglada na ekranie, ale w momencie, w ktorym dotyka cie bezposrednio, jest w sasiedztwie, spotyka kogos bliskiego, wtedy naprawde wszyscy reagujemy jak "idioci", nia istniaja w takich sytuacjach "stosowne" zachowania. za to lubie kino azjatyckie - za ta intensywnosc uczuc, czasem na granicy kiczu, ale kurcze - takie sa prawdziwe uczucia, a wyglada na to, ze w kinie europejskim wstydzimy sie uczuc; milosc, zazdrosc, cierpienie, wszystko ma byc takie eleganckie, stonowane, godne, rozsadne.... i wychodzi kino mialkie, nudne.
A dla mnie film prezentuje wyższy poziom niż Time. Ciekawie zagrany, interesujący pomysł Kima jako obserwatora całego przedstawienia. Choć rzeczywiście, pomysł został chyba jednak niewykorzystany.
słabiutki, słaszy nawet niz "Time" - męczący, irytujący, z bohaterami-kukiełkami zachowującymi sie jak idi0ci (szopki, które odstawiała bohaterka w celi wytapetowanej na różne pory roku były żenujace! tak jak końcówka!)
Mistrz Kim wpadł, niestety w artystyczny dołek, ale poki co, zamiast sie z niego wygrzebac, wciąż się w nim pogrąża
smutne i przykre...
obejrzałem wczoraj w nocy, kolejny film, który utwierdza mnie w przekonaniu, że koreańskie filmy zrobione po 2006 są gorsze i wtórne. Ale dlaczego Kim ?!
A ja go jeszcze nie widziałem - nie mogę się jakoś zebrać, ale Twoja opinia nie zachęca:(. Na dniach na pewno go obejrzę.
Spodziewałem się czegoś lepszego zważywszy że to Kim Ki-duk to się zawiodłem. 5.
tomek87 - 19 czerwca 2011 20:49:20 UTC napisał
Nie taki najgorszy, choć jednak daleko mu do czołówki Kim Ki-duka
krzysztov - 3 listopada 2008 01:02:22 UTC napisał
mam-i-ja napisałas komentarz do filmu, który nie istnieje. Ja bardzo lubię surrealizm w kinie, absurd i intesywnośc uczuć, za która m.in również cenie kino azjatyckie. Tego rodzaju rzeczy mogliśmy ogladać w "Oldboyu" czy w najlpeszych filmach Kim Ki-duka, ale nie w "Breath'. "Breath" jest tylko pretensjonalnym bełkotem artysty, który wpadł w pułapkę własnego stylu i który rozpaczliwie próbuje się z niej wydostac (poki co, czyni to na oslep).
Owszem ludzie w obliczu śmierci najprościej mówiąc tracą głowę (choć nie zawsze - nie ma reguły na reakcje na tak bardzo osobiste a jednoczesnie potworne wydarzenie). Tylko, że bohaterowie filmu nie traca głowy, oni po prostu zachowują się sztucznie i bezsensownie. Jak, niestety, idioci. Przykładów konkretnych nie pamiętam, bo staram się zapominac o filmach nieudanych.
UWAGA SPOILER:
Ale pamiętam, ze zirytowała mnie koncówka, gdy bohaterka kocha się z więźniem, a w tym czasie jej mąż i ich córka (zdaje się) lepią bałwana. A w ostatnim ujeciu szczęsliwa rodzinka jedzie sobie samochodem radosnie podśpiewując. To nie jest absurd, droga ma-mi-ja, to prostu idiotyzm.
I naprawdę podziwiam Cię, że znalazałas w tym filmie jakąkolwiek "prawdę". Prawdę znajduję np w "Addres Unknown", zresztą filmie aż palącym od intensywnosci.
mam-i-ja - 2 listopada 2008 20:52:07 UTC napisał
fantastyczny film, surrealistyczny, zachowania bohaterow sa na granicy absurdu, daltego pewnie Krzysztov odebral to jako zachowania idiotow. Ja odczytalam film jako bardzo prawdziwy, w sposob dosc karkolomny probuje oddac intensywnosc uczuc - milosci, strachu przed smiercia, poczucia winy. Smierc ladnie sie oglada na ekranie, ale w momencie, w ktorym dotyka cie bezposrednio, jest w sasiedztwie, spotyka kogos bliskiego, wtedy naprawde wszyscy reagujemy jak "idioci", nia istniaja w takich sytuacjach "stosowne" zachowania. za to lubie kino azjatyckie - za ta intensywnosc uczuc, czasem na granicy kiczu, ale kurcze - takie sa prawdziwe uczucia, a wyglada na to, ze w kinie europejskim wstydzimy sie uczuc; milosc, zazdrosc, cierpienie, wszystko ma byc takie eleganckie, stonowane, godne, rozsadne.... i wychodzi kino mialkie, nudne.
Gee - 22 lipca 2008 10:02:18 UTC napisał
A dla mnie film prezentuje wyższy poziom niż Time. Ciekawie zagrany, interesujący pomysł Kima jako obserwatora całego przedstawienia. Choć rzeczywiście, pomysł został chyba jednak niewykorzystany.
krzysztov - 27 czerwca 2008 18:53:02 UTC napisał
słabiutki, słaszy nawet niz "Time" - męczący, irytujący, z bohaterami-kukiełkami zachowującymi sie jak idi0ci (szopki, które odstawiała bohaterka w celi wytapetowanej na różne pory roku były żenujace! tak jak końcówka!)
Mistrz Kim wpadł, niestety w artystyczny dołek, ale poki co, zamiast sie z niego wygrzebac, wciąż się w nim pogrąża
smutne i przykre...
myslo - 22 marca 2008 13:36:04 UTC napisał
obejrzałem wczoraj w nocy, kolejny film, który utwierdza mnie w przekonaniu, że koreańskie filmy zrobione po 2006 są gorsze i wtórne. Ale dlaczego Kim ?!
charlie24 - 9 marca 2008 18:02:34 UTC napisał
A ja go jeszcze nie widziałem - nie mogę się jakoś zebrać, ale Twoja opinia nie zachęca:(. Na dniach na pewno go obejrzę.
teck - 9 marca 2008 15:46:11 UTC napisał
Spodziewałem się czegoś lepszego zważywszy że to Kim Ki-duk to się zawiodłem. 5.
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany

