» Język
» Menu główne
Start
Filmy
Dramy
Ludzie Kina
Premiery kinowe
Premiery DVD
Recenzje
News
Forum
Użytkownicy
Linki
Statystyki
Kontakt
Filmy
Dramy
Ludzie Kina
Premiery kinowe
Premiery DVD
Recenzje
News
Forum
Użytkownicy
Linki
Statystyki
Kontakt
» Badź na bieżąco
» Statystyki
Filmów: 561
Dram: 68
Ludzie Kina: 2738
Użytkowników: 1788
Dram: 68
Ludzie Kina: 2738
Użytkowników: 1788
Rainbow Eyes (2007) - 가면
Światowa Premiera: 07-12-27
Gatunek: Thriller/ Romans
Czas Trwania: 99 min.
Dodany przez: krzysztov
Reżyseria
Yang Yoon-ho
Scenariusz
Han Jeung-ae
Obsada
Kang Ji-won
Kang I-seok
Kim Seong-ryeong
Lee Soo-kyeong
Choi Deok-moon
Kim Yoo-jeong
Kim Won-bae
Kim Min-seon
Jeon Chang-geol
Oh Ji-yeong
Jang Won-yeong
Kang Seong-pil
Kim Kang-woo
Park Won-sang
Gatunek: Thriller/ Romans
Czas Trwania: 99 min.
Dodany przez: krzysztov
Reżyseria
Yang Yoon-ho
Scenariusz
Han Jeung-ae
Obsada
Kang Ji-won
Kang I-seok
Kim Seong-ryeong
Lee Soo-kyeong
Choi Deok-moon
Kim Yoo-jeong
Kim Won-bae
Kim Min-seon
Jeon Chang-geol
Oh Ji-yeong
Jang Won-yeong
Kang Seong-pil
Kim Kang-woo
Park Won-sang
Opis:
Kyung-yoon i Eun-joo są parą policyjnych detektywów, którym przydzielona zostaje sprawa brutalnego zabójstwa właściciela fitness clubu. Wkrótce policjanci natrafiają na podejrzanego - instruktora pływania, lecz ten niebawem zostaje w podobny, brutalny sposób zamordowany. Okazuje się, że obie ofiary tajemniczego mordercy służyły w wojsku. Podczas służby wrazz jeszcze jedynym żołnierzem, znęcali się psychicznie i fizycznie nad Yoon-hoo, który w końcu próbował popełnić samobójstwo. Po tym wydarzeniu, z oszpeconą twarzą, trafił do szpitala i słuch o nim zaginął. Dla detektywa Kyung-yoon sprawa nieoczekiwanie przybiera osobisty charakter - kiedyś łączyło go z Yoon-hoo coś więcej niż tylko przyjaźń...
Źródło: krzysztov
Kyung-yoon i Eun-joo są parą policyjnych detektywów, którym przydzielona zostaje sprawa brutalnego zabójstwa właściciela fitness clubu. Wkrótce policjanci natrafiają na podejrzanego - instruktora pływania, lecz ten niebawem zostaje w podobny, brutalny sposób zamordowany. Okazuje się, że obie ofiary tajemniczego mordercy służyły w wojsku. Podczas służby wrazz jeszcze jedynym żołnierzem, znęcali się psychicznie i fizycznie nad Yoon-hoo, który w końcu próbował popełnić samobójstwo. Po tym wydarzeniu, z oszpeconą twarzą, trafił do szpitala i słuch o nim zaginął. Dla detektywa Kyung-yoon sprawa nieoczekiwanie przybiera osobisty charakter - kiedyś łączyło go z Yoon-hoo coś więcej niż tylko przyjaźń...
Źródło: krzysztov
Galeria:
Plakaty:
Tapety:
Trailery:
Komentarze: 1 - 10
Fabuła początkowo mnie interesowała, gdyż lubię koreańskie kino akcji. Niestety zawiodłam się na Rainbow Eyes. Ukazanie stereotypowych postaci homoseksualistów odebrałam z niesmakiem. Nie podobało mi się również finałowe rozwiązanie akcji – było ono, w moim odczuciu, nierealne i przekombinowane. Ciężko jest mi znaleźć plusy. To co mi się podobało to mroczny klimat oraz postać wykreowana przez Kim Gang U do tego autorzy poruszają trudne tematy wykorzystywania seksualnego czy też relacji męsko-męskich oraz wspomnianej nieodwzajemnionej miłości. Mimo to film mi się nie podobał..
troche mnie zniesmaczylo gdy wyszla tas zmiana plci ale ok wszystko dla milosci jak to sie mowi
Mnie się nawet podobał, lubię takie filmy w których muszę się zastanowić nad fabułą. Trochę denerwowała mnie praca kamery, która dodatkowo i niepotrzebnie jeszcze bardziej ją gmatwała. Film sam w sobie był już dość poplątany, a te szybkie najazdy momentami były przesadzone. Końcówka zaskakująca, ja się nie domyśliłam, ale i fatalna z tymi łzawymi scenami! Myślę, że większość fabuły była tylko otoczką do głównego tematu tj niespełnionej miłości prowadzącej do... spojler by się przydał :)
Może taka praca kamery miała dawać pewien rodzaj psychodelicznego efektu? Tak można było to odebrać. Co do wszystkich wydarzeń w filmie to twórcy przedstawili je w taki sposób, że byłem w stanie uwierzyć w ich prawdziwość. Chyba o to tu chodzi. Nie twierdzę także, że jeśli w filmie nie ma strzelanin, wybuchów, pościgów i innych tego rodzaju rzeczy to film jest pusty. Chodzi mi raczej o inne swego rodzaju 'drobnostki' jakimi tu nas uraczono: nieodwzajemniona miłość partnerki głównego bohatera czy jej zawzięcie w rzucaniu palenia albo podświadoma zazdrość sierżanta w stosunku do jego przełożonego. Cała masa tu tego i to mi się właśnie podoba. Co do jednego Krzysztov to zgadzam się z Tobą w stu procentach: każdy sam zdecyduje czy poświęcić swój czas na obejrzenie tego filmu.
Nie o to chodzi, ze nie znamy tożsamosci mordercy, chodzi o to, że zmiany jego tozsamości sa tak durne jak w wenzuelskiej telenoweli, w której brat szwagra ciotki wujka okazuje się siostrą dziadka ojca psa kolegi. Takie filmy moze nie nudza, ale za to irtyują, bo mają widza za głupka, któremu kazdy kit da się wcisnąć. A swoją drogą nie lubisz jak historia ma choć pozory prawdopodobieństwa?
Jesli forma nie wspołgra z treścią, to film nie moze byc dobry. A tutaj nie wspołgra - nie ma żadnego uzsadnienia dla tego teledyskowego stylu, poza zwykłym efekciarstwem. Co wiecej, jestem przekonany, ze gdyby film został "normlanie" nakręcony były lepszy.
A tego juz nie rozumiem. To znaczy, ze jak dzieje sie duzo, to film nie jest płaski i pusty? Nie, zartuj...Własnie to zabiło ten film - ze twórcy przeladowali film watkami, postaciami i 'cudownymi zbiegami" okolicznosciami.
A czy film nalezy lub nie nalezy obejrzeć, to myslo i kazdy zaintereswowany, sam zadecyduje...
Mysło - ściągaj! ;)
Co do filmu to jestem naprawdę pozytywnie zdziwiony, że tyle wątków udało się twórcom poukładać w jedną spójną fabułę, dzięki czemu byli w stanie tak wiele pokazać widzowi. Poza tym to chyba dobrze, że do końca nie znamy tożsamości mordercy, prawda? Nie nudzą was te wszystkie filmy w których po pierwszych pięciu minutach wszystko widać jak na dłoni, wiemy kto zabił, wiemy jak to się wszystko skończy i nie ma najmniejszego sensu oglądać filmu dalej? Film w stylizacji teledysku? Być może w niektórych fragmentach widać specyficzną pracę kamery i inne efekty, co sądzę staje się kolejnym plusem. Dzieje się zbyt dużo? Być może można odnieść takie wrażenie. Według mnie dzieje się tyle ile dziać się powinno, w odróżnieniu od innych produkcji (oczywiście nie koreańskich), gdzie fabuła jest pusta i płytka. Dlatego właśnie należy obejrzeć 'Rainbow Eyes'.
mysło - nie sciagaj! pisze poważnie, strata czasu!
ale ok, zgodze się, ze Sprigganem, ze senusy jest az zanadto, tylko ze ten nadmiar prwoadzo do bezsensu i bełkotu
a ostatnie poł godziny to tragedia! tożsamośc mordercy zmienia się szybciej niz jazda bohatera na motocyklu, zwroty akcji są tak nieprawdopodobne, ze po prostu głupie, w dodatku w koncówce zaczynają rozbrzmiewac nieznosnie sentymentalne nuty i jeszcze jedno - bo wczesniej nie chciało mi sie o tym pisac - film jest zrealizowany w konwencji teledysku, tylko za cholere niewiadomo: po co? obraz miga, przeskakuje, kamera biega jak szalona, tylko nie ma w tym zadnego sensu, jakies popłuczuyny, bo słynnej czołowce "Siedem" czy licho wie?
dla mnie jedna wielka kicha!
jak dwie osoby mają tak skrajnie różne zdania o filmie to musi być godny sprawdzenia o co w tym chodzi. Ściągam.
Moim skromnym zdaniem to sensu było tu aż nadto. Film rewelacyjny, czegoś takiego nie widziałem od czasu 'A tale of two sisters'. Niczym iluzjonista reżyser odwraca uwagę widza od rzeczy najważniejszych sprawiając, że wydają się one całkowicie nieistotne. Dzięki temu do samego końca nie wiadomo kto stoi za tymi wszystkimi zabójstwami a finał to jedno wielkie zaskoczenie. Genialnie skonstruowana fabuła to tylko jeden z powodów dla których muszę przyznać temu filmowi ocenę 10. Miłego oglądania, bo naprawdę warto.
Dałem 4, tylko ze względu na słabość do koreańskich piekności (tu mamy az trzy). A sam film to jeden wielki bełkot! Czego tu nie ma - i fala w wojsku, i homseksualizm, i seryjny morderca, i nieodwzajemniona miłość, i operacja zmiany płci, i Bog wie co jeszcze. Brakuje tylko jednego - sensu!
Poice - 12 lutego 2011 21:53:43 UTC napisał
Fabuła początkowo mnie interesowała, gdyż lubię koreańskie kino akcji. Niestety zawiodłam się na Rainbow Eyes. Ukazanie stereotypowych postaci homoseksualistów odebrałam z niesmakiem. Nie podobało mi się również finałowe rozwiązanie akcji – było ono, w moim odczuciu, nierealne i przekombinowane. Ciężko jest mi znaleźć plusy. To co mi się podobało to mroczny klimat oraz postać wykreowana przez Kim Gang U do tego autorzy poruszają trudne tematy wykorzystywania seksualnego czy też relacji męsko-męskich oraz wspomnianej nieodwzajemnionej miłości. Mimo to film mi się nie podobał..
gregory666 - 16 maja 2008 15:43:17 UTC napisał
troche mnie zniesmaczylo gdy wyszla tas zmiana plci ale ok wszystko dla milosci jak to sie mowi
Purba - 11 maja 2008 15:36:38 UTC napisał
Mnie się nawet podobał, lubię takie filmy w których muszę się zastanowić nad fabułą. Trochę denerwowała mnie praca kamery, która dodatkowo i niepotrzebnie jeszcze bardziej ją gmatwała. Film sam w sobie był już dość poplątany, a te szybkie najazdy momentami były przesadzone. Końcówka zaskakująca, ja się nie domyśliłam, ale i fatalna z tymi łzawymi scenami! Myślę, że większość fabuły była tylko otoczką do głównego tematu tj niespełnionej miłości prowadzącej do... spojler by się przydał :)
Spriggan - 23 kwietnia 2008 17:20:35 UTC napisał
Może taka praca kamery miała dawać pewien rodzaj psychodelicznego efektu? Tak można było to odebrać. Co do wszystkich wydarzeń w filmie to twórcy przedstawili je w taki sposób, że byłem w stanie uwierzyć w ich prawdziwość. Chyba o to tu chodzi. Nie twierdzę także, że jeśli w filmie nie ma strzelanin, wybuchów, pościgów i innych tego rodzaju rzeczy to film jest pusty. Chodzi mi raczej o inne swego rodzaju 'drobnostki' jakimi tu nas uraczono: nieodwzajemniona miłość partnerki głównego bohatera czy jej zawzięcie w rzucaniu palenia albo podświadoma zazdrość sierżanta w stosunku do jego przełożonego. Cała masa tu tego i to mi się właśnie podoba. Co do jednego Krzysztov to zgadzam się z Tobą w stu procentach: każdy sam zdecyduje czy poświęcić swój czas na obejrzenie tego filmu.
krzysztov - 23 kwietnia 2008 14:57:03 UTC napisał
Nie o to chodzi, ze nie znamy tożsamosci mordercy, chodzi o to, że zmiany jego tozsamości sa tak durne jak w wenzuelskiej telenoweli, w której brat szwagra ciotki wujka okazuje się siostrą dziadka ojca psa kolegi. Takie filmy moze nie nudza, ale za to irtyują, bo mają widza za głupka, któremu kazdy kit da się wcisnąć. A swoją drogą nie lubisz jak historia ma choć pozory prawdopodobieństwa?
Jesli forma nie wspołgra z treścią, to film nie moze byc dobry. A tutaj nie wspołgra - nie ma żadnego uzsadnienia dla tego teledyskowego stylu, poza zwykłym efekciarstwem. Co wiecej, jestem przekonany, ze gdyby film został "normlanie" nakręcony były lepszy.
A tego juz nie rozumiem. To znaczy, ze jak dzieje sie duzo, to film nie jest płaski i pusty? Nie, zartuj...Własnie to zabiło ten film - ze twórcy przeladowali film watkami, postaciami i 'cudownymi zbiegami" okolicznosciami.
A czy film nalezy lub nie nalezy obejrzeć, to myslo i kazdy zaintereswowany, sam zadecyduje...
Spriggan - 23 kwietnia 2008 14:34:59 UTC napisał
Mysło - ściągaj! ;)
Co do filmu to jestem naprawdę pozytywnie zdziwiony, że tyle wątków udało się twórcom poukładać w jedną spójną fabułę, dzięki czemu byli w stanie tak wiele pokazać widzowi. Poza tym to chyba dobrze, że do końca nie znamy tożsamości mordercy, prawda? Nie nudzą was te wszystkie filmy w których po pierwszych pięciu minutach wszystko widać jak na dłoni, wiemy kto zabił, wiemy jak to się wszystko skończy i nie ma najmniejszego sensu oglądać filmu dalej? Film w stylizacji teledysku? Być może w niektórych fragmentach widać specyficzną pracę kamery i inne efekty, co sądzę staje się kolejnym plusem. Dzieje się zbyt dużo? Być może można odnieść takie wrażenie. Według mnie dzieje się tyle ile dziać się powinno, w odróżnieniu od innych produkcji (oczywiście nie koreańskich), gdzie fabuła jest pusta i płytka. Dlatego właśnie należy obejrzeć 'Rainbow Eyes'.
krzysztov - 23 kwietnia 2008 13:40:05 UTC napisał
mysło - nie sciagaj! pisze poważnie, strata czasu!
ale ok, zgodze się, ze Sprigganem, ze senusy jest az zanadto, tylko ze ten nadmiar prwoadzo do bezsensu i bełkotu
a ostatnie poł godziny to tragedia! tożsamośc mordercy zmienia się szybciej niz jazda bohatera na motocyklu, zwroty akcji są tak nieprawdopodobne, ze po prostu głupie, w dodatku w koncówce zaczynają rozbrzmiewac nieznosnie sentymentalne nuty i jeszcze jedno - bo wczesniej nie chciało mi sie o tym pisac - film jest zrealizowany w konwencji teledysku, tylko za cholere niewiadomo: po co? obraz miga, przeskakuje, kamera biega jak szalona, tylko nie ma w tym zadnego sensu, jakies popłuczuyny, bo słynnej czołowce "Siedem" czy licho wie?
dla mnie jedna wielka kicha!
myslo - 23 kwietnia 2008 01:29:08 UTC napisał
jak dwie osoby mają tak skrajnie różne zdania o filmie to musi być godny sprawdzenia o co w tym chodzi. Ściągam.
Spriggan - 23 kwietnia 2008 00:19:35 UTC napisał
Moim skromnym zdaniem to sensu było tu aż nadto. Film rewelacyjny, czegoś takiego nie widziałem od czasu 'A tale of two sisters'. Niczym iluzjonista reżyser odwraca uwagę widza od rzeczy najważniejszych sprawiając, że wydają się one całkowicie nieistotne. Dzięki temu do samego końca nie wiadomo kto stoi za tymi wszystkimi zabójstwami a finał to jedno wielkie zaskoczenie. Genialnie skonstruowana fabuła to tylko jeden z powodów dla których muszę przyznać temu filmowi ocenę 10. Miłego oglądania, bo naprawdę warto.
krzysztov - 10 kwietnia 2008 12:47:23 UTC napisał
Dałem 4, tylko ze względu na słabość do koreańskich piekności (tu mamy az trzy). A sam film to jeden wielki bełkot! Czego tu nie ma - i fala w wojsku, i homseksualizm, i seryjny morderca, i nieodwzajemniona miłość, i operacja zmiany płci, i Bog wie co jeszcze. Brakuje tylko jednego - sensu!
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany

