Logo
Szukaj
Witaj Nieznajomy

» Język
Pl
» Menu główne
Start
Filmy
Dramy
Ludzie Kina
Premiery kinowe
Premiery DVD
Recenzje
News
Forum
Użytkownicy
Linki
Statystyki
Kontakt

» Badź na bieżąco
Feed Wiadomości
Feed Ostatnio dodane

» Statystyki
Filmów: 561
Dram: 68
Ludzie Kina: 2738
Użytkowników: 2048
© 2008 - 2012 Wojciech Okuszko
Code: Neider
Design: PsiForm.net
Dream (2008) - 비몽
150d076d4f682ecd
Ocena: 7.62/10 (21)

 
Widziało go już 27 osób +
Tytuł IMDB: Bi-mong
Światowa Premiera: 08-10-09
Gatunek: Dramat/ Romans
Czas Trwania: 95 min.
Dodany przez: teck

Reżyseria
Kim Ki-duk

Scenariusz
Kim Ki-duk

Obsada
Lee Na-young
Lee joo-seok
Kim Min-su
Seo Ji-won
Joe Odagiri
Kim Tae-hyeon
Lee Ho-yeong
Yeom Cheol-ho
Park Ji-ah
Han Gi-joong
Hwang Do-yeon
Jang Mi-hee


Opis:
Jin budzi się z koszmaru o wypadku samochodowym. Sen doprowadza bohatera do miejsca, gdzie rzeczywiście doszło do karambolu. Jin zaprowadza także policję do domu podejrzanej - Ran, która zaprzecza, by brała udział w wypadku, ponieważ spała przez całą noc. Mężczyzna tłumaczy im ich sen i prosi, by to jego ukarano. Policja jednak go lekceważy i aresztuje Ran. Jin jest przekonany, że pomiędzy nimi istnieje jakaś niewytłumaczalna więź. Odkrywają, że kiedy on śni - ona realizuje jego sny podczas własnego.

Źródło: koreanfilm.or.kr

Recenzje:

Jeszcze nikt nie dodał recenzji tego filmu. Bądź pierwszy

Galeria:
0e89627746a5acf7471131486041af35615fbdbd2b762ba958c7029b93a00bd5Fe1784fc8765da3eC0ac53cb4a5ef6f33b2d4cb497327b2b1205db417388b806

Plakaty:
Ce995ba96f104013946fb1744183e990Fea9886d37f48f628ddb435e9dc5f012150d076d4f682ecd

Tapety:


Trailery:




Komentarze: 1 - 4
Gee - 21 grudnia 2008 23:53:26 GMT napisał

No cóż... Na gorąco... Pisałem, że film będzie poetycki i tu się nie zawiodłem. Rzeczywiście, klimat tajemniczy, niby-senny. Jednakże sama historia bardzo nierówna. Początek ciekawy, wciągający. Od 1/3 tempo siada, cała otoczka traci swój urok. Potem już bardzo mocne uderzenie Kima, kapitalna potyczka pomiędzy jawą a snem. Czy można było lepiej? Sądzę, że tak. Chyba po raz pierwszy był tak bardzo widoczny negatywny wpływ pośpiechu kręcenia poszczególnych zdjęć. To, że w ciągu 10 dni można była zrobić coś tak dobrego jak Pusty dom, nie oznacza, że to zawsze będzie sprawdzony patent. Sądzę, że gdyby trochę przeciągnął go w czasie, aktorzy mogli by bardziej się wczuć w swoje role. Ponieważ one były grane dość przeciętnie. Owszem... nie było źle, ale mogło być znacznie lepiej. Tym bardziej, że raczej znają się na aktorskim fachu. Rola Lee Na-young nie wykorzystana, rozwinięta nawet 60%, a Joe Odagiri starał się jak mógł. Bardzo pozytywnie zagrała natomiast Park Ji-ah a Kim Tae-hyeon był kompletnie bezbarwny. Choć "jeden motyl (czy but) wiosny nie czyni", to mam cichą nadzieję, że to zalążek powrotu do dobrego, starego Ki-duk Kima. Przynajmniej taką nadzieję, daje nam końcówka filmu. 7/10

Olka - 20 grudnia 2008 14:11:17 GMT napisał

Ciężko mi ten film podsumować. Na plus zapisuję to, że mnie zainteresował i nie miałam ochoty porzucić jego oglądania w co drugiej minucie, jak w przypadku popełnionego przez Kima "Shi gan"/"Time". Jednakże z drugiej strony "Bi-mong"/"Drem" daleko do najlepszych filmów reżysera. Brakowało mi cudownych, charakterystycznych dla Kim Ki Duka metafor (jakimi zaczął się posługiwać od czasu "Pustego domu"). Jeden motyl (czy but) wiosny nie czyni... Ponadto metafizyczny wymiar obrazu dawał się odczuć dopiero pod koniec filmu i trzeba było długo wytrwać w przewidywalnej fabule, by poznać rozwiązanie, a właściwie głębię uczuć bohaterów.

Gra aktorów jest nierówna. Są momenty, kiedy główna para zapiera dech w piersiach, są bardzo naturalni i wiarygodni w bólu, jaki towarzyszy im z powodu nieudanych związków. Ale bywają i takie momenty, że obserwując ich myślimy sobie, "z której koreańskiej dramy (serial) reżyser wytrzasnął to drewno?!"

Podsumowując mam nieco mieszane uczucia, jeśli chodzi o "Bi-mong". Dużo bardziej podobał mi się zeszłoroczny "Oddech" (chociaż też z pewnymi zastrzeżeniami). Do najlepszych pozycji odwoływać się nie będę, bo każdy je zna i na pewno oglądał. Aby uniknąć rozczarowania twórczością Kim Ki Duka, polecam zapoznać się z jego repertuarem zaczynając od innych tytułów (broń boże od "Time"!).

Gee - 9 października 2008 21:43:25 BST napisał

" Nie oceniaj dnia przed zachodem słońca". Analogicznie można powiedzieć do tego filmu. Pamiętam fabułę "Breath", czy "Time". Rozbudziła moje zmysły. Wyobrażałem sobie to i owo. Jednak efekt finalny był niewspółmierny do tych zamierzeń. Tu jest trochę inaczej. Jestem ciekawy jak reżyser pokaże nam historię. Sądzę, że będzie bardzo poetycki. Tak czy inaczej będę go tłumaczył jak ostatnie filmy Kima :)

krzysztov - 9 października 2008 13:55:11 BST napisał

Streszczenie fabuły brzmi fatalnie : (
kiedyś Kim krecił filmy drapiezne, potem poetyckie, a teraz wydumane i jakby tego było mało w jednej z głownych rol Lee Na-young : (, zapowiada sie niezly harcore ;)

mimo to jak zdobedę, zobacze, gdyz jako prawdziwy fan Mistrza Kima nie opuszczam go nawet wtedy, gdy mu wybitnie nie idzie


Aby dodać komentarz musisz być zalogowany